Berrzo

Im dłużej obserwuję swojego psa, tym trudniej mi uwierzyć, że został wzięty ze schroniska. Przy pierwszym naszym spotkaniu w lipcu 2010 Berrzo (wtedy jeszcze szczenię) był ospały, osowiały, niezbyt skory do tego, ażeby brać go na ręce.

Gdy tylko postawiony został na ziemi, chował się pod budę. Zastanawialiśmy się długo. Tutaj pragnę serdecznie podziękować jednej z wolontariuszek, która cierpliwie nam towarzyszyła przy wybieraniu pieska przez niemalże dwie godziny! Przed zapoznaniem się z Berrzem, upatrzyliśmy sobie szczeniaka z innego miotu, ale te były jeszcze zbyt młode, ażeby odseparować je od mamy. Przyjechaliśmy z daleka i nie chcieliśmy wracać bez psa. Ostatecznie wybór padł na Berrza, który stał się moim najlepszym prezentem imieninowym… :)

Początki były trudne, malec nie chciał za żadne skarby spać sam. Zapewne przyzwyczajony był do tego, że w schronisku miał parę innych szczeniaków, do których mógł się przytulić. Chcieliśmy, aby spał na ganku, ale po tym jak samodzielnie wdrapał się na kraty okna (kulka wpierw wskoczyła na krzesło, z krzesła na stół, a ze stołu na okno…), stwierdziliśmy, że bezpieczniej dla niego będzie go trzymać w domu.

Obecnie pies ma już ok. roku, przepada za zabawami z dziećmi, uwielbia naleśniki, na które chęć oznajmia szczekaniem i warczeniem, psie chrupki zjada pojedynczo przenosząc każdą indywidualnie na swój dywanik nieopodal miski i ją konsumując, wieczorami urządza sobie zawody w bieganiu, notorycznie ryjąc łapami ziemię i nie wyrabiając się na zakrętach, stara się nie biegać po zagonach z cebulą i ogórkami, ale zdarza mu się usiąść pośrodku poletka z koperkiem (tak tam miękko i wygodnie przecież!).

Berrzo jest niesamowicie inteligentnym, radosnym, nieco zawadiackim psiakiem. Umie odgadywać ludzkie emocje, dlatego wie kiedy i na ile może sobie na coś pozwolić. Kiedy coś zbroi, potulnie kładzie się u stóp prosząc o przebaczenie… Zakumplował się również z psem z sąsiedztwa, Largiem, z którym zdarza się mu się popołudniami przesiadywać na skraju działki. Razem wypatrują kotów, kontemplują smak kości, wymieniają uwagi na temat swych właścicieli…

Dziękuję Wam za wspaniałego psa. :)

Ania

bezrzo